niedziela, 23 listopada 2014

Świątecznie

Witajcie :)

Dawno mnie na blogu nie było, ale to dlatego, że jestem zarobiona świątecznymi kartkami. Uwielbiam je robić w każdej wolnej chwili, a tych niestety mam bardzo mało.

W tym roku postawiłam na trzy podstawowe wzory narobiłam ich dość sporo, a to dlatego, że część kartek pójdzie na świąteczny kiermasz dzięki Fififun Kreatywnie.

Oto kilka fotek:






Zasadniczo karteczki różnią się tylko tłem, chociaż przy choinkach zastosowałam trzy różne brokaty: zielony, srebrny i opalizujący. Choinki są też w dwóch różnych odcieniach zieleni, a będą też białe, jak tylko je zrobię :)

Pozdrawiam Was gorąco i zapraszam na facebooka

poniedziałek, 27 października 2014

Kolejny pyszny placek

Zachęcona postem mojej koleżanki ze stasikowo.blogspot.com postanowiłam zrobić kolejny placuszek. No bo ileż można robić biszkopty albo babki :)

Dzięki przepisowi ze Stasikowa powstał przepyszny placek z jabłkami, który zapewne już niedługo zniknie z blachy :)




Tak jak pisze Agnieszka, przepis jest na prawdę prosty, a ciasto wychodzi bardzo smaczne. Ja do moich jabłek dodałam sporą ilość cynamonu (co widać na zdjęciach), bo mój D. go uwielbia.

Zapraszam serdecznie do Stasikowa po przepis i zachęcam do pieczenia :)

wtorek, 21 października 2014

2 miesiące

Wczoraj minęły dwa miesiące odkąd nasza Gabrysia przyszła na świat, a ja wciąż nie mogę uwierzyć, że mamy w domu takiego cudownego szkraba.
Gabi rośnie jak na drożdżach. Jak przywieźliśmy ją ze szpitala ważyła trochę ponad 3800 kg i mierzyła 53 cm. Teraz waży 4800 kg i mierzy ponad 62 cm - czyli ciuszki z rozmiaru nosi na 3 m-ce.

Wiadomo, że nie zawsze jest lekko. Nocne wstawanie na karmienie, czasem co dwie godziny daje się we znaki, ale wtedy staram się odespać w ciągu dnia, jak mała śpi. I nawet mi się to udaje. Mało tego, udaje mi się też napisać coś na blogu, przeczytać książkę czy poquillingować. Oczywiście to wszystko poza normalnymi zadaniami domowymi typu pranie, sprzątanie i obiadowanie :)

Nikt nie mówił, że będzie lekko, jednak ta mała, śmiejąca się do mnie istotka wszystko mi wynagradza. Po dwóch miesiącach razem nadal mam łzy w oczach, gdy widzę, jak mała coraz szerzej się uśmiecha i jak z nami gaworzy :) Z niecierpliwością czekam na moment kiedy zacznie wyciągać do nas rączki.

fot. Pinterest

piątek, 17 października 2014

Coś do kawy

Tak mnie jakoś naszło przy tej jesiennej aurze, że zjadłoby się coś słodkiego do kawy.
Jako, że ostatnio piekłam dwa razy z rzędu biszkopt (superłatwy, przepis podam w innym poście) postanowiłam, ze tym razem upiekę babkę majonezową :)

Babka jest bardzo łatwa i szybka w przygotowaniu, a po wyjęciu z formy wygląda tak:

 A oto przepis:

4 jajka
1 szkl. cukru
1/2 szkl. mąki tortowej
1/2 szkl. mąki kartoflanki
2 łyżeczki proszku do pieczenia
4 łyżki majonezu (ja używam Winiary)
1 olejek śmietankowy (albo jaki chcecie, ja często dodaję olejek pomarańczowy, trochę soku z pomarańczy i startą skórkę pomarańczową, wtedy ciasto ma intensywniejszy smak)

Cukier ucieramy z żółtkami, dodajemy mąkę, majonez, proszek do pieczenia, olejek. Białka ubić na sztywno i dodać do ciasta.

Piec w temp. 190C
czas ok. 45 min bez termoobiegu (trzeba oczywiście sprawdzać w trakcie pieczenia czy ciasto się nie pali, bo każdy piekarnik inaczej pracuje)

Et voila! Gotowe :)

Łatwo, szybko i przyjemnie. Można ciasto posypać cukrem pudrem, polać lukrem, albo czekoladą - wszystko zależy od tego co kto lubi.
Idealne do kawy, herbaty i plotek.

Miłego pieczenia i SMACZNEGO :)




piątek, 19 września 2014

Zabawy z maluszkiem

Zauważyłam ostatnio, ze moje maleństwo ma okresy czuwania kiedy jest najedzona, ma sucho, ale nie śpi. Zaczęłam więc szukać książek z zabawami dla najmłodszych, w końcu takiemu maluszkowi też się pewnie nudzi.
Zainspirowana postem u Maluszkowych Inspiracji (klik) postanowiłam zakupić trzy pozycje z polecanych przez nich książek. Są to "Smart Start", "Mama i jej niemowlę" i "Zabawy z niemowlakiem",

Smart Start. Praktyczne ćwiczenia według metody "Udanego startu" - aut. Margaret Sasse, Georges McKail. Wydawnictwo Jedność. Cena 18.90 zł.

Już we wstępie autorka pisze" współczesne dzieci z całą pewnością nie ruszają się zbyt wiele [...] ruch, zabawa i aktywne poznawanie otoczenia to podstawa rozwoju dziecka". A w samej książce znajdziemy wiele ćwiczeń podzielonych na kategorie wiekowe z dokładnymi ich opisami i instrukcjami dla rodziców opatrzone miłymi dla oka obrazkami.
Jestem bardzo zadowolona z zakupu tej książki, chociaż póki co nie miałam okazji wykorzystać zbyt wielu ćwiczeń, ponieważ moja Kluseczka ma dopiero miesiąc, a wiadomo, ze z takim maluszkiem zabawy są dość ograniczone. Oczywiście zaczynamy od kołysania, tańczenia, śpiewania i recytowania wierszyków. I tu mniej więcej skończyły się moje pomysły i wkroczyła książka.



 Masujemy, głaszczemy, turlamy, zachęcamy malucha do podnoszenia główki i nawiazujemy z nim coraz większy kontakt. 
Książka jak najbardziej godna polecenia.





Mama i jej niemowlę. Kalendarz pierwszego roku życia dziecka - aut. G. Astrei, A. Bevere, P. Diano
Wydawnictwo Jedność. Cena 29.40 zł.

Idealna pozycja dla przyszłych mam jako prezent na baby shower, albo z okazji narodzin maluszka. Ja zakupiłam ją sobie sama jak moja Gabi miała trzy tygodnie więc musiałam szybko pouzupełniać wpisy.
 W kalendarzu mamy miejsce na wpisanie daty, zaznaczenie dnia tygodnia, a nawet pogody. Jest też sporo miejsca na wpisanie własnych spostrzeżeń dotyczących naszego maluszka. Przy każdym dniu mamy także wiele informacji dotyczących rozwoju malucha, jego zdrowia, szczepień, a także przykłady zabaw.
Na pewno będzie to świetna pamiątka dla rodziców i samego dziecka.


W górnym rogu każdego dnia w serduszku znajdziemy numerek, który oznacza kolejny dzień życia naszej pociechy


Co miesiąc znajdziemy tabelkę, w którą możemy wpisać wagę, wzrost, obwód główki dziecka i napisać sobie o nim kilka słów



 Kalendarz wydany w twardej oprawie może się wydać ciężki i mało poręczny, ale z założenia ma on przetrwać lata więc sądzę, że ma na to wielkie szanse :)
Jedno czego mi tu brakuje to wstążki-zakładki, dzięki której szybko otworzę kalendarz na właściwej stronie. Jakoś sobie bez tego poradzę :)

Zabawy z niemowlakiem czyli jak łatwo wspierać rozwój swojego dziecka - aut. W.S. Masi, R. C. Leiderman
Wydawnictwo Jedność. Cena 34.90 zł.

 Bardzo kolorowa i świetnie wydana pozycja.
"W książce znajdziemy ponad sto wesołych i twórczych zabaw, które będą wspierać prawidłowy rozwój naszych maleństw - od chwili narodzin aż do pierwszego roku życia". Znajdziemy tu również mnóstwo porad dotyczących wychowania i pielęgnacji malucha.


Najbardziej podoba mi się w tej książce to, że przy każdej zabawie mamy napisane czego dana zabawa uczy dzięki czemu rodzic wie po co to wszystko robi :)



I super sprawa dla tych, którzy nie pamiętają z dzieciństwa wierszyków ani piosenek - jest ich w tej książce bardzo dużo

 Jestem bardzo zadowolona z zakupu wszystkich książek. Muszę częściej zaglądać na bloga Maluszkowych Inspiracji, gdyż faktycznie inspirują :)




piątek, 12 września 2014

Purelan 100 firmy Medela

Ta maść to coś wspaniałego.
Uratowała mi życie (a właściwie cycki) bezpośrednio po porodzie, służy mi nadal i nie mam zamiaru z niej rezygnować.
To Purelan 100 z Medeli.
Przed porodem smarowałam brodawki maścią, którą należało zmywać przed karmieniem, dlatego po porodzie z niej zrezygnowałam, bo kto ma czas na zmywanie maści z piersi, kiedy mały ssak płacze i chce cycka już teraz?
Tak więc zainwestowałam większą gotówkę i zakupiłam Purelan.



A tak piszą o nim na medela.com/pl

PureLan chroni brodawki przed wysuszeniem podczas karmienia piersią oraz wyraźnie przyspiesza gojenie zmacerowanych, popękanych brodawek. Składa się w 100% z czystej lanoliny (tłuszczu owczego). W związku z tym, nie ma potrzeby zmywania maści przed karmieniem. PureLan można również stosować na inne suche obszary skóry. Krem PureLan jest bezpieczny - można użyć go również na skórę dziecka.
Występuje w trzech wersjach handlowych 1,5g , 7g i 37g.

Koszt maści 37g to ok 30 - 40 zł ( ja moją zamówiłam w aptekagemini.pl za 32 zł). Zupełnie nie opłaca się kupić pojemności 7g, której koszt to ok 20 zł.

Już w szpitalu maść przynosiła mi ogromną ulgę, a przydała się też dla mojej córeczki. Noworodki po porodzie mają przesuszoną skórę, która często jest mocno popękana i właśnie na te pęknięcia nakładałam małej maść i skóra ładnie się jej goiła.

Moim zdaniem to bardzo dobra maść (jeśli nie najlepsza na rynku) i warto w nią zainwestować pieniądze. Ja zakupiłam już niezły zapas, ale i tak będę musiała jeszcze dokupić, bo używam jej po każdym karmieniu i mimo, że duże opakowanie jest bardzo wydajne to w końcu się wyczerpie.

poniedziałek, 8 września 2014

19/20 sierpnia - pojawia się Gabrysia

To było nie lada przeżycie :)
Umęczyłam się strasznie, ale na pewno nie bardziej niż pozostałe mamy, które kiedykolwiek dały nowe życie. 
Prawdą jest, że po porodzie, gdy już trzyma się w rękach to upragnione maleństwo, to zapomina się o całym doświadczonym bólu i wszystkich nieprzyjemnych doznaniach "okołoporodowych". 

A jak to było od początku?
19 sierpnia zgłosiłam się do szpitala na wywołanie porodu, bo małej było tak dobrze w brzuchu mamy, że nie chciała wychodzić na świat. Na poród wybrałam szpital na Polnej w Poznaniu. Naczytałam się i nasłuchałam dużo przeróżnych opinii na temat tego szpitala, ale na szczęście sama wyszłam z jak najlepszą opinią :)
Tak więc na Polnej założono mi balonik i cały dzień sobie z nim chodziłam, aby wreszcie doczekać się minimalnego rozwarcia. Nie widziałam szans, żeby cokolwiek się przez noc ruszyło, ale Gabi sama zadecydowała wyjść i skurcze zaczęły się chyba koło 23, a wody odeszły po 3 w nocy.
Nie pozostało mi nic innego jak dzwonić po mojego D. z wiadomością, że "już się zaczęło" :)
I tak po kilku godzinach Gabi była już z nami.
Opieka na porodówce i na oddziale poporodowym była bardzo dobra, położne były świetne, nikt nie namawiał mnie na sztuczne karmienie (co było dla mnie bardzo ważne) i nikt nie miał nic przeciwko temu, że mąż siedział u mnie poza godzinami odwiedzin.
Nasz poród rodzinny na pewno pozostanie długo w naszej pamięci. Nie wyobrażam sobie rodzić bez męża, podziwiam kobiety które rodzą same. Ja potrzebowałam ogromnego wsparcia, które dał mi mąż. Dzielnie się mną zajmował i znosił moje krzyki.
Szczerze powiem - nie dało się nie krzyczeć. I mimo, ze człowiek założy sobie, ze nie będzie się darł, to po prostu się nie dało. Znieczulenie niewiele pomagało, gaz rozweselający nie działał na mnie w ogóle (to chyba jakaś ściema, może w ogóle tam tego gazu nie było), ale mąż trwał przy mnie od początku do końca za co jestem mu niezmiernie wdzięczna :)
Podsumowując: nie było mnie w domu trzy dni, a po powrocie czułam się tak jakby nie było mnie co najmniej rok.

A teraz Gabi jest już z nami od prawie trzech tygodni. Przybiera na wadze: je i śpi :) Od jakiegoś czasu męczą ją sporadyczne kolki, ale to przecież normalne u dzieciaczków i jakoś też sobie z tym radzimy.

Mam nadzieję, że teraz będę miała troszkę czasu by napisać o kosmetykach i innych dzieciowych rzeczach :)

Gabrynia ur. 20 sierpnia 2014, waga 3820

Pozdrawiam wszystkich i zapraszam na fb :)